Ferrari Luce pokazuje elektryczną przyszłość marki

Jan Brzeziński

Jan Brzeziński

|

16 września 2026

Niebieski Ferrari Purosangue, z czarnym dachem i brązowym wnętrzem, prezentuje się jako "ferrari luce" na ciemnym tle.

Ferrari po raz pierwszy wchodzi do świata napędu w pełni elektrycznego, ale robi to po swojemu. Ferrari Luce nie jest eksperymentalnym gadżetem, lecz dużym, pięciodrzwiowym grand tourerem o mocy 1050 KM, zasięgu ponad 530 km i stylistyce, która wyraźnie odcina się od dotychczasowych modeli marki. Poniżej wyjaśniam, co dokładnie oferuje ten samochód, skąd wzięła się jego nazwa i czy rzeczywiście może zmienić sposób, w jaki patrzymy na elektryczne Ferrari.

Najważniejsze fakty o pierwszym elektrycznym Ferrari

  • Napęd 100% elektryczny korzysta z czterech niezależnych silników i instalacji 800 V.
  • Moc 1050 KM pozwala przyspieszyć od 0 do 100 km/h w około 2,5 sekundy.
  • Zasięg ponad 530 km według szacunków WLTP ma ułatwić dalsze podróże.
  • Pięć miejsc i pięć drzwi czynią z auta najbardziej praktyczne Ferrari w historii marki.
  • Cena startowa około 550 000 euro plasuje model w ścisłej klasie luksusowych samochodów kolekcjonerskich.

Czerwone Ferrari Purosangue, z czarnym dachem, prezentuje się w blasku, niczym ferrari luce. Jego dynamiczna linia i sportowy charakter przyciągają wzrok.

Czym właściwie jest Ferrari Luce

Luce to nazwa pierwszego seryjnego, całkowicie elektrycznego modelu Ferrari. Po włosku oznacza „światło”, ale określenie ma podwójne znaczenie. Odnosi się zarówno do nowego rozdziału technologicznego marki, jak i do charakterystycznego projektu oświetlenia, w którym reflektory oraz tylne lampy niemal znikają w nadwoziu.

Samochód zadebiutował w Rzymie 25 maja 2026 roku. Ferrari pozycjonuje go jako luksusowego grand tourera, czyli auto stworzone do szybkiego pokonywania dużych odległości, a nie wyłącznie do jazdy po torze. To ważne, bo Luce ma pięć miejsc, cztery drzwi i bagażnik o pojemności około 597 litrów.

Za projekt odpowiadało studio LoveFrom, założone przez Jony’ego Ive’a i Marca Newsona, we współpracy z Ferrari Design Studio. W mojej ocenie właśnie ta kooperacja najlepiej tłumaczy nietypowy wygląd samochodu. Luce nie próbuje wyglądać jak klasyczne Ferrari z silnikiem V8 lub V12, tylko buduje nowy język formy wokół aerodynamiki, szkła i prostych powierzchni.

Osiągi pozostają najważniejszym argumentem

Elektryczny napęd nie oznacza tutaj rezygnacji ze sportowego charakteru. Samochód wykorzystuje cztery niezależne silniki elektryczne, po jednym na każde koło. Taki układ pozwala osobno sterować momentem obrotowym przy każdym kole, co poprawia trakcję i umożliwia precyzyjne korygowanie zachowania auta w zakrętach.

Parametr Dane modelu
Rodzaj napędu Elektryczny, wszystkie koła napędzane
Moc maksymalna 1050 KM w trybie Launch Control
Przyspieszenie 0-100 km/h około 2,5 s
Przyspieszenie 0-200 km/h około 6,8 s
Prędkość maksymalna około 310 km/h
Akumulator około 122 kWh
Zasięg ponad 530 km według szacunków WLTP
Masa własna około 2260 kg

Liczby robią wrażenie, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że masa przekraczająca 2,2 tony jest typową ceną za duży akumulator i rozbudowany układ napędowy. Na papierze przyspieszenie będzie imponujące, ale o jakości jazdy zdecydują także reakcja układu kierowniczego, praca zawieszenia i sposób dozowania mocy. Ferrari stosuje tu aktywne zawieszenie, skrętną tylną oś oraz zaawansowane zarządzanie momentem, więc nie ograniczyło się do prostego montażu mocnych silników.

To właśnie może być największą przewagą nad ciężkimi elektrycznymi sedanami. Osiągi nie są jedynym celem, ponieważ układ sterowania ma zachować charakter samochodu sportowego również przy spokojnej jeździe. W praktyce kierowca powinien otrzymać kilka różnych oblicz auta, od cichego i komfortowego GT po bardzo szybki samochód do dynamicznej jazdy.

Stylistyka i światła tworzą nową tożsamość

Nadwozie ma około 5,03 metra długości, 2 metry szerokości i 1,54 metra wysokości. Są to rozmiary bardziej kojarzące się z luksusową limuzyną niż z klasycznym coupé. Sylwetka fastbacka, duża przeszklona kabina i krótkie zwisy tworzą jednolitą bryłę, którą Ferrari określa jako „glass house”.

Najciekawiej rozwiązano oświetlenie. Przednie i tylne lampy są wkomponowane w główne powierzchnie karoserii, dlatego po wyłączeniu pozostają niemal niewidoczne. Po uruchomieniu pojawia się wyraźna sygnatura świetlna, a z tyłu zastosowano okrągłe elementy nawiązujące do stylistyki starszych modeli, między innymi 360 Modena.

Ten zabieg nie jest wyłącznie ozdobą. Gładkie powierzchnie zmniejszają opór powietrza, a aktywne elementy aerodynamiczne pomagają zarządzać przepływem powietrza przy wyższych prędkościach. Moim zdaniem to jeden z tych przypadków, w których design rzeczywiście wynika z techniki, choć efekt wizualny może dzielić fanów marki.

Samochód otrzymuje także największe koła zastosowane dotąd w drogowym Ferrari. Z przodu mają 23 cale, a z tyłu 24 cale. Dostępne są klasyczne obręcze wieloramienne oraz wariant aerodynamiczny. Wyglądają efektownie, ale w polskich warunkach trzeba pamiętać o kompromisie. Tak duże felgi oznaczają niższy profil opony, większą wrażliwość na dziury i potencjalnie wyższe koszty wymiany ogumienia.

Jak elektryczny napęd zmienia codzienne użytkowanie

Akumulator o pojemności około 122 kWh pracuje w instalacji 800 V. Takie rozwiązanie pozwala ograniczyć straty podczas ładowania i przyjąć wysoką moc na odpowiednio przygotowanej ładowarce. Podawana moc ładowania DC wynosi około 350 kW, ale rzeczywisty czas postoju będzie zależał od temperatury baterii, poziomu jej naładowania i parametrów konkretnej stacji.

Zasięg przekraczający 530 km wygląda dobrze, lecz nie należy traktować go jako wartości osiągalnej w każdych warunkach. Szybka jazda autostradowa, niska temperatura, deszcz oraz ogrzewanie kabiny mogą wyraźnie zmniejszyć realny dystans. Przy samochodzie o takiej mocy rozsądniej planować podróż z zapasem, zamiast zakładać, że wynik katalogowy będzie powtarzał się zimą na polskiej autostradzie.

Przeczytaj również: Ile czasu na rejestrację auta z zagranicy - Jak nie zapłacić kary?

Co trzeba sprawdzić przed zakupem w Polsce

Potencjalny właściciel powinien zacząć od infrastruktury, a nie od konfiguratora lakieru. Najwygodniejszym rozwiązaniem będzie ładowarka domowa o odpowiedniej mocy oraz dostęp do szybkich punktów przy głównych trasach. Bez możliwości regularnego ładowania w domu korzystanie z tak dużego samochodu elektrycznego będzie mniej wygodne, nawet jeśli budżet na zakup nie stanowi problemu.

  • Sprawdź moc przyłączeniową budynku i możliwość montażu ładowarki.
  • Zweryfikuj, czy garaż pomieści samochód o szerokości około 2 metrów.
  • Uwzględnij większe zużycie opon i ryzyko uszkodzenia dużych felg.
  • Planuj zimowe trasy z dodatkowym zapasem energii.
  • Przed zakupem sprawdź dostępność serwisu oraz procedury obsługi baterii wysokiego napięcia.

Wnętrze próbuje połączyć nowoczesność z obsługą, która nie wymaga klikania we wszystko na ekranie. Kierowca ma przed sobą zestaw cyfrowych i analogowych wskaźników, a najważniejsze funkcje pozostają dostępne za pomocą fizycznych przycisków oraz pokręteł. To rozsądny kierunek, szczególnie w samochodzie, który ma być szybki i angażujący także na krętej drodze.

Czy Luce pasuje do tradycji Ferrari

Największa dyskusja nie dotyczy mocy ani zasięgu, tylko charakteru. Dla części fanów Ferrari samochód bez silnika spalinowego i mechanicznego dźwięku wydechu będzie trudny do zaakceptowania. Inni uznają, że natychmiastowy moment obrotowy, precyzyjne sterowanie każdym kołem i możliwość szybkiego pokonywania długich tras są naturalnym kolejnym krokiem.

Ja patrzę na ten model przede wszystkim jak na próbę poszerzenia definicji Ferrari. Luce ma być nie tylko efektownym samochodem weekendowym, lecz także autem dla właściciela, który potrzebuje miejsca dla pięciu osób i większej funkcjonalności. Pod tym względem jest bliżej luksusowego GT niż klasycznej, niskiej berlinetty.

Ważnym elementem pozostaje dźwięk. Producent deklaruje naturalne brzmienie generowane przez pracę układu napędowego i podzespołów, a nie wyłącznie sztuczny dźwięk z głośników. W trybie komfortowym priorytetem ma być cisza, natomiast ustawienia sportowe mają mocniej podkreślać reakcje samochodu. To kompromis, ale moim zdaniem uczciwszy niż udawanie, że elektryczne Ferrari może brzmieć dokładnie jak V12.

Cena startowa podawana dla rynku włoskiego wynosi około 550 000 euro, jeszcze przed indywidualnymi opcjami i kosztami związanymi z polskim rynkiem. Po doliczeniu personalizacji, transportu, podatków oraz obsługi serwisowej końcowa kwota może być zdecydowanie wyższa. Nie jest to więc konkurent popularnych samochodów elektrycznych, tylko bardzo ekskluzywny produkt dla kolekcjonerów i klientów szukających pierwszego elektrycznego Ferrari.

Co naprawdę warto zapamiętać przed oceną Luce

Luce jest ważna nie dlatego, że ma 1050 KM, lecz dlatego, że pokazuje, jak Ferrari chce wejść w elektryczną przyszłość. Model łączy napęd na cztery koła, pięć miejsc, duży zasięg i ekstremalne osiągi, a przy tym całkowicie zmienia język stylistyczny marki.

Przy ocenie tego samochodu najlepiej oddzielić dwie kwestie. Jako szybki i luksusowy grand tourer może być bardzo przekonujący, natomiast jako następca emocji znanych z V8 i V12 będzie musiał dopiero udowodnić swoją wartość podczas jazdy. Dla mnie najważniejszym testem nie będzie wynik na papierze, tylko to, czy kierowca po wyłączeniu systemów wspomagających poczuje prawdziwą więź z autem, a nie tylko imponującą pracę elektroniki.

FAQ - Najczęstsze pytania

Ferrari Luce ma cztery niezależne silniki elektryczne i napęd na wszystkie koła. W trybie Launch Control rozwija 1050 KM, przyspiesza do 100 km/h w około 2,5 sekundy, a do 200 km/h w około 6,8 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi około 310 km/h.

Akumulator o pojemności około 122 kWh zapewnia ponad 530 km zasięgu według szacunków WLTP. Instalacja 800 V pozwala korzystać z ładowania DC o mocy około 350 kW. Rzeczywisty zasięg może być niższy przy szybkiej jeździe, niskiej temperaturze, deszczu lub włączonym ogrzewaniu.

To pięciodrzwiowy grand tourer z pięcioma miejscami i bagażnikiem o pojemności około 597 litrów, więc jest bardziej praktyczny od klasycznych modeli Ferrari. Ma około 5,03 metra długości i 2 metry szerokości, dlatego przed zakupem trzeba sprawdzić, czy garaż zapewnia wystarczająco dużo miejsca.

Warto zweryfikować moc przyłączeniową budynku, możliwość montażu domowej ładowarki oraz dostęp do szybkich punktów przy głównych trasach. Trzeba też uwzględnić koszt i podatność na uszkodzenia opon oraz felg o rozmiarze 23 i 24 cali, a także dostępność serwisu i obsługi baterii wysokiego napięcia.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

ferrari samochody elektryczne grand tourer elektromobilność ładowanie

Udostępnij artykuł

Autor Jan Brzeziński
Jan Brzeziński
Nazywam się Jan Brzeziński i od 8 lat zajmuję się tematyką motoryzacji, bezpieczeństwa oraz techniki jazdy. Moje zainteresowanie tymi obszarami zaczęło się już w dzieciństwie, kiedy to z pasją obserwowałem różne pojazdy i ich działanie. Dziś czerpię radość z dzielenia się wiedzą na temat bezpiecznego poruszania się po drogach oraz nowinek technologicznych w branży motoryzacyjnej. Piszę o różnych aspektach motoryzacji, od praktycznych porad dotyczących techniki jazdy, po analizy najnowszych trendów w bezpieczeństwie. Staram się zawsze weryfikować źródła informacji, porównywać różne punkty widzenia i upraszczać skomplikowane zagadnienia, aby moje teksty były zrozumiałe i użyteczne dla każdego czytelnika. Moim celem jest dostarczanie aktualnych, rzetelnych i przystępnych informacji, które pomogą w podejmowaniu świadomych decyzji na drodze.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz